Śląsk Über Alles PDF Drukuj Email
06.02.12 | 10:08
Kazik2Pozycja Kazika Staszewskiego na polskiej scenie rockowej jest niepodważalna. Kolejne płyty sygnowane jego nazwiskiem pokrywają się złotem już w dniu premiery. Nie inaczej stało się z wydanym pod koniec ubiegłego roku albumem "Bar La Curva / Plamy na Słońcu" formacji Kazik na Żywo – zdecydowanie najostrzejszej z grup Staszewskiego. Sukces komercyjny sprawił, że na trasę koncertową promująca to wydawnictwo nie musieliśmy zbyt długo czekać. Ruszyła na początku lutego, a Katowice stały się jednym z jej pierwszych przystanków zaraz po Lublinie i Rzeszowie.

 

 

Chociaż nie jestem jakimś specjalnym fanem poszczególnych wcieleń Kazika to występ KNŻ w katowickim Mega Clubie muszę uznać za nad wyraz udany. Powodów ku temu jest co najmniej kilka. Po pierwsze niezwykle sympatyczna atmosfera w wypełnionym po brzegi klubie. Czuło się przez cały czas interakcję między zespołem, a publicznością. Kazik pokazał się w świetnej formie wokalnej, a gitarowy tandem Litza – Burza przeżywał na scenie swoją drugą młodość. Cieszyli się wspólnym graniem, jakby byli nastolatkami dopiero co łaknącymi sławy i pieniędzy. Adam "Burza" Burzyński przykuwał ponadto uwagę elegancko skrojonym gorsetem, który nijak się miał do klasycznego wyobrażenia muzyka rockowego.

 

Kazik3Rozpoczęli od razu z niesamowitą mocą od dwóch klasycznych pozycji "Artyści" (z pamiętnym refrenem "Wszyscy artyści to prostytutki") oraz "Tańce wojenne". Następnie przyszła pora na pierwszą z nowych piosenek "Czemu, ach czemu". W sumie było ich aż 12, czyli odegrano prawie w całości płytę "Bar La Curva / Plamy na Słońcu". Nowe kompozycje na tle starszych wyróżniały się znacznie bardziej urozmaiconym brzmieniem. Soczyście wypadło zwłaszcza "Mój Synku", a solówka Burzy w "Marzenia swoje miej" zrobiła na mnie spore wrażenie. Litza nie był gorszy i "Celinę" również okrasił przepiękną solówką. Kazik w swoim stylu zabawiał publikę długimi przemowami między utworami. Dotyczyły one głównie inspiracji do napisania poszczególnych tekstów piosenek, choć nie tylko.. Żartował na różne sposoby z gitarzystów i ich ciągłego przestrajania gitar. Nie omieszkał też skrytykować recenzenta pewnego ogólnopolskiego dziennika za recenzje ostatniego albumu KNŻ.

 

Kazik4Nie obyło się również bez kilku niespodzianek. Niektóre z nich były wcześniej zaplanowane, inne wyszły zupełnie spontanicznie. Podczas jednej z przerw wręczono na scenie prezent – gitarę fanowi z publiczności. Zanim jednak doszło do jej przekazania Kazik na niej zagrał solówkę - jedyną, jaką opanował w swoim życiu. Ponadto, w trakcie występu, awarii uległ piec basowy. Czas potrzebny na jego wymianę wykorzystano do zaśpiewania a capella "Sowietów", co zostało owacyjnie przyjęte przez publiczność. Jednakże najbardziej zaskakujące wydarzenie miało miejsce po jednym z powrotów Kazika z rąk publiczności. Otóż zwierzył się, że nie rzuca się już w publikę w butach, odkąd w Spodku stracił trampka. I akurat w tym momencie na scenę przedarł się młody mężczyzną z tym zagubionym trampkiem. Po dokonaniu przeprosin poprosił o autograf na bucie, co zostało uczynione.

 

Atmosfera w klubie była na tyle gorąca, że nie mogło obejść się bez bisu. Blisko dwu i półgodzinny koncert zakończyło wykonanie utworów: "Jak zło się rodzi" (kompozycja z nowej płyty o narodzinach nazizmu w Niemczech z tekstem basisty Michała Kwiatkowskiego) oraz "Nie ma litości". Potem nastąpiły tradycyjne ukłony i podziękowania ze strony zespołu za wytrzymanie tyle czasu w nadmiernym hałasie.

 

Kazik1Koncert grupy Kazik na Żywo był dla mnie przede wszystkim świetną okazją, aby przypomnieć sobie dawno niesłyszane utwory, jak "Tata Dilera", "California Über Alles" czy "Legenda ludowa" i wykrzyczeć ich refreny wraz z zespołem. W czym zapewne nie byłem odosobniony. Średnia wieku w klubie bardzo różnorodna – od nastolatków po osoby w kwiecie wieku. Dominowali zdecydowanie mężczyźni, co nie dziwi, bo KNŻ to bezkompromisowy, typowo męski skład grający ciężkiego rocka, choć na nowej płycie nie odżegnujący się także od bardziej melodyjnego grania. Słychać to np. w przebojowych "Plamach na Słońcu", których podczas koncertu w Mega Clubie nie mogło zabraknąć.

 

Kazik Staszewski z pewnością potwierdził, że jest niezwykle charyzmatycznym frontmanem, a w otoczeniu tak sprawnych muzyków jak gitarzyści Robert "Litza" Friedrich, Adam "Burza" Burzyński oraz sekcja rytmiczna Michał Kwiatkowski i Tomasz Goehs jest w stanie grać porywające koncerty. Ten z pewnością do takich należał.

 

Ps. Dodam jeszcze, że jako support zagrał Hasiok i został bardzo ciepło przyjęty przez publiczność.

 

Sławomir Kruk

* tytuł odnosi się do piosenki "California Über Alles" ("Kalifornia ponad wszystko") wykonywanej przez KNŻ. Tymi słowami zespół żegnał się ze śląską publicznością.

 

KNŻ, Mega Club, 3.02.2012;

 

AddThis Social Bookmark Button
 

Dodaj komentarz